piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział II

  Wróciwszy na piechotę do mojego domu, prosto ze szkoły, od razu udałam się na górę, do swojego pokoju.
Od samego rana byłam baaaaardzo podekscytowana a jednocześnie zdenerwowana że nie mogłam wcześniej zobaczyć ile przybyło mi wyświetleń pod moim ostatnim coverem, z którego wprawdzie byłam najbardziej dumna. Dlaczego? A dlatego, że tym razem odważyłam się zaśpiewać piosenkę z repertuaru jednego z moich ulubionych zespołów.
 Wpadając do domu jak burza, wystraszyłam mamę (wywnioskowałam to z jej głośnych krzyków przerażenia pod moim adresem), gdzie kątem oka zobaczyłam że rozpakowuje zakupy.
Przeprosiłam ją i wbiegłam na górę, ściągając buty przed samym pokojem.
 Cisnęłam moim plecakiem na łóżko, tak że ten spadł z głośnym hukiem na panele.
Usiadłam na obrotowym krześle i odpaliłam mojego sędziwego kompa, który jak na złość miał dzisiaj humorki i wolnooo się włączał. A może to ja jestem teraz taka przewrażliwiona? Możliwe, w końcu moje nerwy doszły do zenitu. Jeszcze chyba nigdy się tak nie denerwowałam.
W końcu na ekranie za widniała moja ukochana tapeta, która była przestrogą dla mojej mamy, która, jak chyba wszystkie mamy, lubiła krzątać się wokół włączonego komputera, chociaż wie, że jeśli jest włączony, to nie skończyłam przy Nim pracować. Raz doszło do tego że wyłączyła mi cały system, a ja już nie mogłam odzyskać tego, co już miałam.
Kliknęłam na ikonkę przeglądarki, następnie wpisałam youtube.com i czekałam aż mnie przekieruję na właściwą stronę. W mojej głowie kłębiło się wiele myśli.
 Chciałam żeby te, które były najmniej prawdopodobne, tym razem okazały się trafne.
JEST! W końcu się załadowało. Kliknęłam na swój kanał i wybrałam odpowiednią piosenkę.
Przewinęłam stronę trochę na dół, napięcie rosło
i...
DUPA
Liczba wyświetleń nic a nic się nie zmieniła. Cały czas było marne 3.000, a jestem pewna że połowę z tego nabiłam sama ja...
Zrezygnowana do granic możliwości, weszłam na Twitter'a. Moje interakcje umarły.
Nie było nic ciekawego także przekierowałam się na moją pocztę. Wpisałam login i hasło i przeglądałam wiadomości, które w większości były SPAMem. Jednak coś przykuło moją uwagę...
Wiadomość było do Iana Hermswotha. Nazwisko niby nieznane, ale byłam ciekawa o co się rozchodzi.
Oniemiałam.
                   "Witaj Lessli!
                    Wraz z całą SYCO jesteśmy bardzo zainteresowani współpracą z Tobą.
                    Zaintrygowałaś nas swoim głosem, barwą dźwięku oraz skromnością.
                    Jeśli jesteś zainteresowana bardzo prosimy abyś zgłosiła się do nas jutro ok. 18:00                               (wiemy, że chodzisz do szkoły) w centralnym budynku Naszej organizacji, który znajduje                       się na ul. Branderwooda 30.
                    Czekamy! :)


                    Ian Hermswoth i cała spółka SYCO Music."

 Czytając tego mail'a z każdym nowym słowem rosła moja radość, oraz intryga.
JA?! Ja nędzna Lessli Hall mam zjawić się jutro w budynku SYCO Music?! Najpewniej po to, abym podpisała z Nimi kontrakt?! NIE WIERZĘ... To nie może być prawda.
Lessli to pewnie głupi sen, obudź się no... czym prędzej się obudzisz, tym mniejszy będzie smutek tego, że to na prawdę się nie zdarzyło.
Szczypię się, szczypię się i nic. To nie może być prawda... Dlaczego ja? Nie żebym nie chciała ale... to nie do wiary. Matko Boska... jaka ja jestem gorąca i spocona.
  Muszę powiedzieć o tym mamie czym prędzej! NIE UWIERZY! Cha cha cha... ja też nie wierzę ale... muszę jej to powiedzieć.
  - MAMO! - wydarłam się na cały głos, zeskakując z fotela tak, że o mało co się z Niego nie zwaliłam.
W głowie kołatało mi się miliard myśli. A makówka zaczęła mnie boleć od tego wszystkiego. Od tej informacji...
Zbiegłam po schodach na dół, dając upust moim emocjom. Mama siedziała w salonie i oglądała jakiegoś brazyliana w TV. Jak co wieczór. Miała nudniejsze życie ode mnie, ale myślę że lepsze. W końcu nikt się nad nią nie pastwił.
Przed oczyma zobaczyłam wizję lepszej przyszłości, mojej przyszłości, przyszłości mamy... Może już wkrótce miało się zmienić? NA LEPSZE? Znowu dopuściłam myśl że to musi być sen.
  - Tak Lessli? Chciałaś mi coś powiedzieć? - usłyszałam melancholijny głos mojej mamy, siedzącej w środku salonu, na kanapie.
  - Nie uwierzysz... - zaczęłam bardzo podekscytowana, podchodząc coraz bliżej niej.
  - Chcesz znowu mi powiedzieć o tym że Twoja kariera w końcu nabierze realizmu? - powiedziała to z takim znudzeniem, że aż zrobiło mi się przykro. Zawsze nie wierzyła w moje marzenia. Poczułam się, jakby mnie spoliczkowała. - Heej, Kochanie. Nie chciałam Cię urazić, po prostu... - ucięła, zastanawiając się, jak to porządnie obrać w słowa, żebym znowu nie poczuła się źle. - po prostu tyle razy już to słyszałam że przestałam w to wierzyć... - uśmiechnęła się zdawkowo, próbując wybrnąć z sytuacji, ale tylko pogarszała sprawę.
 Spojrzałam na nią.
  - Chciałam się tylko z Tobą podzielić moim szczęściem... - wychlipiałam marnie.
Na twarzy kobiety pojawiło się zdziwienie. Fakt, dawno takich słów ode mnie nie słyszała, tym bardziej od tego czasu, kiedy poszłam do szkoły.
  - Szczęściem? - powtórzyła, myśląc że źle usłyszała.
 Pokiwałam głową i westchnęłam.
  - Dostałam maila, w którym pisało żebym jutro zjawiła się w budynku organizacji SYCO. - wyraz twarzy kobiety zmieniał się z kolejnym słowem. Była wstrząśnięta, nie dowierzała w to co mówię, ale jednocześnie była... szczęśliwa? - Napisali że są bardzo zainteresowani współpracą ze mną. - zakończyłam i spojrzałam na rodzicielkę bardzo wymownie. Czekałam na kolejny wybuch śmiechu, który tak bardzo mnie kiedyś ranił,  za każdym razem co jej powiedziałam o moich marzeniach związanych z muzyką, ale doczekałam się czegoś odwrotnego.
 Kobieta była w wielkim szoku, oparła się wolno o oparcie kanapy i przetwarzała powoli w głowie to, co jej przed chwilą powiedziałam. W końcu na mnie spojrzała, z pytaniem wymalowanym na twarzy, który wołał "NA PRAWDĘ?!". Pokiwałam więc znowu głową. Lilianne, zaprosiła mnie gestem ręki na siedzenie obok Niej, więc usiadłam. Kiedy zdjęła dłonie ze swojej twarzy dostrzec mogłam że zbiera jej się na płacz. Płacz smutku? Nie, nie miałaby z czego płakać. Płacz radości? To zupełnie nie w jej stylu. A może jej tak dobrze nie znałam, jak mi się wydawało? W każdym bądź razie - płakała.
Potem nastąpiła rzecz, na którą nigdy bym się nie spodziewała. Moja mama przygarnęła mnie do siebie, do własnej, matczynej piersi, tak jak robią to inne matki, przytulając swoje małe dzieci, aby pokazać im jak je kochają, jakie mają w nich wsparcie. I szepnęła słowa, których nigdy nie zapomnę:
  - Zawsze w Ciebie wierzyłam Lessli. Zawsze. Nawet wtedy kiedy sobie z Ciebie żartowałam. Zawsze wierzyłam w to, że Twoje marzenia się spełnią...
 A ja? Rozbeczałam się do granic możliwości. Teraz razem płakałyśmy. Ja - dlatego że po raz pierwszy, odkąd tata od nas odszedł, doznałam matczynej miłości, a mama - dlatego że cieszyła się z mojego szczęścia. Nie do wiary? A jednak...

***

  - Lessli musisz już się zbierać! Taksówka już czeka!
 Taksówka? Jaka taksówka?
Założywszy moje najlepsze spodnie, naszym, dziewczęcym sposobem, czyli: jedna nogawka - skakanie z podciąganiem, druga nogawka - tak samo, oraz punkt kulminacyjny - skakanie z podciąganiem, kilka obrotów, wciąganie brzucha i zapinanie się, przeszłam do zakładania butów. Jeszce raz przejrzałam się w lustrze, czy aby na pewno wszystko jest na właściwym miejscu, założyłam kolczyki, wzięłam swoją podręczną torebkę i zeszłam czym prędzej na dół, gdzie stała cała rozgorączkowana mama.
Obejrzała mnie od stóp do głów i powiedziała że jest ok.
  - Będzie dobrze... - powiedziała to, bardziej do siebie, niż do mnie, a ja kiwnęłam głową.
Wyszłam na zewnątrz i pognałam w stronę czekającej już na mnie taksówki. Być może już dzisiaj moje życie miało się zmienić. Ale tylko na lepsze.

______________________________________________________
CZEŚĆ! To znowu ja hihi. A kogo innego mielibyście się spodziewać co nie? ;)
No więc, w tym rozdziale chciałam Wam przekazać wstęp do kulminacyjnego początku nowego życia Lessli. Nie wiem czy mi się to udało, sami ocenicie.
20 komentarzy = ciąg dalszy
CZYTASZ = KOMENTUJESZ :)
Mam nadzieje że rozdział jest OK. Powiedzcie co było najfajniejsze! 




















23 komentarze:

  1. Zajebisty *-----* dawaj dalej ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na kolejną część ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny :D
    PS. też tak zakładam spodnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super!
    Podoba mi się fragment w którym Lessli rozmawia z mamą:)
    Zapowiada się świetna opowieść o losach zwykłej dziewczyny *.*
    ~Kamcia

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam w napięciu - Mrs. x

    OdpowiedzUsuń
  6. wow :D zajebisty

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na dalszą część :P

    OdpowiedzUsuń
  8. G.E.N.I.A.L.N.Y - Dawaj nexta ! < 3 a i moglabys ustawic zeby nie bylo tego obrazka jak dodaje sie komentarze ? tego z kodem do przepisania ?

    OdpowiedzUsuń
  9. Blog jest mega! Mogłabym jednak prosić o wyłączenie weryfikacji obrazkowej? To trochę wkurza ;) Najlepszy moment? haha każdy xDD Czekam na następny i obserwuję ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny :D tapeta mnie rozwaliła :D

    OdpowiedzUsuń